Tak, Ty też możesz być bogaty, jeśli dasz mi 7 minut swojego czasu...
Zawsze
chciałem być bogaty. Tak daleko, jak mogę sięgnąć pamięcią w głąb mego
dzieciństwa, zawsze – zwłaszcza jako już trochę większy chłopczyk –
chciałem być bogaty. Do scen dantejskich dochodziło, gdy bawiłem się z
moim rodzeństwem w sklep. Jedno z nas było sprzedawcą, a pozostali byli
kupującymi. Gra trwała do momentu, gdy to ja kończyłem być sprzedawcą i
przychodziła kolej na następnego, by stanąć za ladą i handlować.
Za żadne skarby nie można było mi wytłumaczyć, że to tylko zabawa i pięć minut wcześniej zarobione pieniążki muszę teraz oddać. Płakałem, histeryzowałem i krzyczałem, że to moje pieniążki, że to ja je zarobiłem i nikomu ich nie oddam.
Kończyło się to tak, że wszystkim przechodziła ochota na kontynuowanie zabawy w sklep ze mną, no, chyba że było popołudnie i nasz ojciec już zdążył wrócić z pracy. Gdy tak było, do akcji wkraczał tata, bardzo stanowczo i jednoznacznie dawał mi do zrozumienia, że nie jestem pępkiem świata, a gdy to nie pomagało, dostawałem klapsa – i wtedy mogłem płakać już nie z powodu odebranego mi utargu i moich pieniążków, ale z powodu tego, że mi się oberwało.
Wracając do tematu: gdy tylko zacząłem myśleć, chciałem być bogaty. Niektórzy członkowie mojej rodziny czasami żartują, że pewnie pierwszym słowem, jakie wypowiedziałem, nie było „mama” czy „tata”, ale „dolary”. Albo od razu całe zdanie: „Jak można na tym zarobić?”. Pewnie tak nie było, bo mimo podświadomego zamiłowania do biznesu, byłem w pełni normalnym dzieckiem: uwielbiałem maminy budyń waniliowy z rodzynkami, grałem całymi popołudniami w piłkę nożną, oglądałem bajki w TV, a gdy bawiłem się na podwórku, to wieczorem byłem taki ubrudzony, że tylko oczy było widać, a mama miała problem, by mnie domyć.
Mimo całej takiej otoczki normalnego dzieciństwa, świat biznesu stanął dla mnie otworem bardzo wcześnie, gdyż już w szkole podstawowej, gdzie zakładałem swoje pierwsze biznesy, o których więcej opowiem w dalszej części książki. Sprawa nabierała tempa z każdym rokiem, gdy dorastałem. Dorabiałem na budowach i zbierając truskawki na kolanach – czasami nawet po trzynaście godzin dziennie.
Wiele razy bankrutowałem albo z różnych powodów musiałem zaprzestawać danej minidziałalności. Więcej razy mi się coś nie udawało, niż udawało. Częściej mój pomysł okazywał się niewypałem, a czasami nawet kompletnym niewypałem, niżeli udawało mi się coś dokonać. Niemniej jednak nigdy się nie poddawałem i uważam, że właśnie to poprowadziło mnie do sukcesu.
Mówi się, że nigdy nie upada tylko ten, kto nie chodzi, a ja upadałem wiele razy. I tak jak nie dziwi nas, gdy ktoś idąc chodnikiem, potknie się i upadnie, tak dziwne może się wydać, że ktoś po upadku nie podniesie się, nie wstanie. Ja starałem się powstać zawsze. Nie tylko w biznesie – również w życiu prywatnym. Czasami miałem wrażenie, że idąc, nie upadłem na chodniku, ale przewróciłem się na akurat remontowanej drodze i wpadłem prosto pod walec, który mnie przejechał i spłaszczył.
Trochę jak w bajkach. Problem polegał tylko na tym, że bohater kreskówki w tym momencie wkładał kciuk do ust, z całej siły dmuchał i tak się sam nadmuchał, stając się równie okrągły jak przed pięciu minutami, gdy go jeszcze walec nie spłaszczył.
Niestety my, ludzie, nie mamy takich zdolności i po każdym małym lub większym kryzysie długo liżemy rany. Pod tym względem nie jestem wyjątkiem, z tą jedyną różnicą, że po pierwsze – zawsze starałem się wygrzebać z dołka, po drugie – mam wrażenie, że powstając, jestem mądrzejszy, że znowu się czegoś nauczyłem.
Ów proces nauczania na podstawie ciągłych upadków i powstań również opiszę bardziej szczegółowo w dalszej części.
Zapraszam Cię do dalszej części mojej książki, z której dowiesz się m.in.: że nieważne, ile masz lat, nieważne, czego się uczysz lub uczyłeś, nieważne, gdzie pracujesz, nieważne, czy mieszkasz w Indonezji, USA lub Brazylii, nieważne, że masz mało pieniędzy lub w ogóle nie masz żadnych oszczędności. Jeżeli chcesz być bogaty tak jak ja zawsze chciałem być i jestem w wieku 26 lat, to będziesz miał więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek będziesz w stanie wydać, a zdobędziesz je szybciej, niż w tym momencie myślisz, między innymi dzięki tej książce, dlatego że bogactwa najlepiej się uczyć od kogoś, kto je zdobył.
Robert Maicher - autor ebooka “Truskawkowy Milioner”
„Truskawkowy Milioner“ – Robert Maicher
Prawdziwa historia milionera – od zbieracza truskawek
do pierwszego miliona w wieku 26 lat
Poznaj młodego człowieka, pochodzącego z małej, polskiej miejscowości, lecz mającego wielkie marzenia! Poprzez wiele prób i błędów niemal samodzielnie poznawał prawa prowadzące do finansowej niezależności. Swoją wiedzą i doświadczeniem pragnie podzielić się z Tobą – by Twoja droga do sukcesu była łatwiejsza. A wiadomo – sukcesu najlepiej uczyć się od tych, którzy sami odnieśli sukces…
zobacz : “Truskawkowy Milioner”
P.s Jeśli ebook nie spełni Twoich oczekiwań, możesz go zwrócić, odzyskując 100% inwestycji poniesionej na jego zakup.
zobacz wieczna gwarancje
